We li­ve, as we dream – alo­ne

 



Skąd żeś się wyrwał wietrze szalony
Jak byś był przed chwilą zniewolony
Zwolnij wariacie, czasu masz do groma
Przyśniła ci się przeklęta Sodoma
Że tak wyjesz jak w szczelinach ruiny
I mijają w trwodze twego szału godziny

 


Myślisz, że tak dobrze sobie pohulać
Wszędobylskie śmieci po ziemi pokulać
To nie czyni twe dzieło groźniejszym
Zacząłeś i skończysz w dniu dzisiejszym
Ogłuchłeś, nie słyszysz, wołam do ciebie
Kiedy ganiasz niewinne chmury po niebie

 


A one spowalniają ciebie w swej ciężkości
Inaczej rozszalałbyś się do granic wściekłości
Skąd porywasz tyle energii miażdżystej
Gdzie znalazłeś źródło mocy wieczystej
Zamiast pastwić się na kikucie drzewa
Zatańcz lepiej w kieracie przy tworzeniu chleba.

 

 

Autor: Sławomir B

 

 

Przelewy PL UK